Re: There’s no such thing as the universe

asteroida2 napisał:

> > No, ale co to ma do rzeczy? On nie badal elektronu i dalej nic o nim nie

> wie.

>

> To ma do rzeczy, że nie istnieje obiektywny „stan elektronu”. Dla ciebie elektr

> on ma spin skierowany np. do góry, a dla kogoś kto nie przeprowadził pomiaru te

> n elektron jest wciąż w superpozycji. Oba te opisy świata są tak samo uprawnione.

Zle rozumiesz pojecie slowa „obiektywny”. Ten, co nie przeprowadza pomiaru, nie wie

w jakim stanie jest elektron i dlatego zaklada superpozycje. (teorie)

Dopiero dokonujac pomiaru stwierdza, ze spin jest np. do gory, bo taka jest odpowiedz

ukladu na jego oddzialywanie (pomiar).

Przed pomiarem stan elektronu nie jest znany mierzacemu i elektronowi rowniez.

Po pomarze stan jest znany mierzacemu, elektronowi nadal nie, bo nie ma swiadomosci.

Ty przypisujesz elektronowi cechy ludzkie, wyobrazasz sobie go bez ciebie.

Dlatego twoja teoria (mechanika kwantowa) ma taka sama wlasnosc.

> I tak samo jest ze wszystkimi elektronami i ze wszystkimi protonami i neutronam

> i we Wszechświecie. Te z którymi wszedłeś w interakcję są w jakimś konkretnym s

> tanie, a te z którymi nie wchodziłeś w interakcje są w superpozycji. A więc obi

> ektywnie wszystko jest w totalnej superpozycji, tylko ty swoim konkretnym stane

> m determinujesz jaki podzbiór tej totalnej superpozycji jest „twoim wszechświat

> em”. A każdy determinuje swój własny podzbiór, więc każdy żyje w trochę innym w

> szechświecie.

Tak, stad pochodzi subiektywnosc.