Re: There’s no such thing as the universe

> No, ale co to ma do rzeczy? On nie badal elektronu i dalej nic o nim nie wie.

To ma do rzeczy, że nie istnieje obiektywny „stan elektronu”. Dla ciebie elektron ma spin skierowany np. do góry, a dla kogoś kto nie przeprowadził pomiaru ten elektron jest wciąż w superpozycji. Oba te opisy świata są tak samo uprawnione.

I tak samo jest ze wszystkimi elektronami i ze wszystkimi protonami i neutronami we Wszechświecie. Te z którymi wszedłeś w interakcję są w jakimś konkretnym stanie, a te z którymi nie wchodziłeś w interakcje są w superpozycji. A więc obiektywnie wszystko jest w totalnej superpozycji, tylko ty swoim konkretnym stanem determinujesz jaki podzbiór tej totalnej superpozycji jest „twoim wszechświatem”. A każdy determinuje swój własny podzbiór, więc każdy żyje w trochę innym wszechświecie.