Re: normalnej energii

alsor napisał:

> > Natomiast grawitacja maleje duzo wolniej, wg innej funkcji, ktorej formy

> prakt

> > ycznie tez jeszcze dokladnie nie znamy.

> Niekoniecznie.

> Gęstość energii grawitacyjnej dookoła masy maleje tak: 1/r^4.

> To zależy od kwadratu g, które jest równe jak wiemy GM/r^2.

> No, ale tej gęstości nie możemy obliczać wprost z samego g Słońca,

> ponieważ w pobliżu mamy trochę, tak jakby… nieco większego – tak z trylion ra

> zy, hihi!

Kurde jestem pod wrazeniem. Przeczytales teorie Einsteina te ogolniejsza oczywiscie!

Ja tez kiedys czytalem i nawet wiem to co pisza w wikipedii cytuje:

Równania Einsteina mają otwarty charakter w tym sensie, że geometria przestrzeni zależy od gęstości energii w rozpatrywanych obszarach, zaś ilość materii i jej przestrzenny rozkład (a więc i gęstość energii) zależy od geometrii. Nie pozwalają one traktować żadnej z tych wielkości jako bardziej podstawowej, co sprawia, że uzyskiwanie rozwiązań tych równań nie jest trywialne i zwykle możliwe jest jedynie dla wyjątkowo symetrycznych konfiguracji, jak rozwiązanie Schwarzschilda z symetrią kulistą i bez materii.

Czyli Einstein stawia Was Realtywistow w glupiej sytuacji; wiecie jak to sie robi tyle, ze sami nie potraficie… niczego konkretnego czy uzytecznego z tej madrej teorii policzyc. Czyli tacy nowoczesni ochraniarze haremow.

Schwarzschild jako jedyny to rownanie rozwiazal ale co z tego jak nawet masy w tym rozwiazaniu nie uwzglednil. Uwzglednil zapewne wszystkie rodzaje energii z popielata na czele ale… bez materii. I Ty twierdzisz, ze to jest gienialne. I bedziesz szermowal nowomowa, tensorami, cztero czy pieciowektorami, czasoprzestrzenia pokrzywiona w rozne torusy i obwqaarzanki ale nie potrafisz uzasadnic prostej rzeczy, ze jednak ta pozakrecana grawitacja bedaca wynikiem pozakrecanej przestrzeni nie slucha bzdurnych i nierozwiazywalnych rownan Einsteina czy kogos od kogo te rownania zerznal, tylko obejmuje duze, bardzo duze przestrzenie wokol gwiazd. Policz jak daleko oddzialywuje grawitacja sloneczna i potem porownaj to ugiecie grawitacyjne, zauwazalne do odleglosci powiedzmy pol czy gora jednej tarczy slonecznej.

Gdyby to ugiecie swiatla bylo grawitacyjne to dzialaloby zawsze i praktycznie wszedzie, gdyz my zyjemy w tym polu grawitacyjnym Slonca, zyjemy w tej Twojej zageszczonej energii grawitacyjnej. A byc moze nawet w czarnej dziurze…

Wiec po co u licha mamy czekac na kolejne zacmienie Slonca skoro to ugiecie grawitacyjne powinno dzialac na odleglosci powiedzmy orbity tego wyplutonowanego Plutona? A tu ani slychu ani dychu o tym aby ktos jakies ugiecia zauwazyl. Malo, gdyby te ugiecia swiatla bylo grawitacyjne no to teleskop Hubblea dawalby bardzo znieksztalcone obrazy, pokrecone i nie byloby mowy o mozliwosci wykorzystywania dyfrakcji, aberacji czy innych zjawisk optycznych do badan kosmosu.

No ale to wcale nie przeszkadza Ci powtarzac ewidentne bzdury, ktore maja jedynie te zalete, ze „potwierdzaja” najgienialniejsza w dziejach teorie. Teorie, ktorej zrozumienie nie tylko nie jest nikomu potrzebne ale wrecz uwazane za nie modne wrecz nietaktowne a juz powatpiewanie w jej poprawnosc w sensie zgodnosci z doswiadczeniem – jest niedopuszczalne!

Na forum fizyka udowadniam wlasnie fakt, ze tzw. dylatacja czasu fizycznie nie istnieje, ze jest to tylko wytwor chorej wyobrazni. A na niej opiera sie rowniez ta „ogolniejsza” teoria razem z Twoimi bezkrytycznie przeczytanymi „prawdami”, ktore jak papuga powtarzasz.

Mnie to nie imponuje, moze ktos, leniwy, kto bardziej wierzy niz analizuje, w te bajki uwierzy ale ja juz taki jestem, ze jak zauwazylem, ze gosciu mnie oszukal twierdzac, ze swiatlo propaguje sie wzgledem kazdego zawodnika ze stala predkoscia, to ja do jego dalszych rozwazan, opartych na tym ewidentnym przekrecie, juz nie mam zaufania. I dlatego szukam innych, bardziej racjonalnych wytlumaczen popularnych zjawisk w oparciu o klasyczne prawa fizyki.

Pzdr

Tornad