Re: modele, modele, modele

> Nigdy jeszcze nie spotkałam ścisłych banialuków.

Są znane i takie przypadki, zresztą one są bardzo popularne ostatnio.

Przykładem może być np. takie coś:

obliczyć sumę typu:

s = 1 – 1 + 1 – 1 + … = ?

i jaki jest wynik?

Można zapisać ogólnie:

s(x) = 1 – x + x^2 – x^3 + …

i teraz zwijamy ten ten szereg i jest

s(x) = 1/(1+x);

wstawiamy x = 1 i otrzymujemy: s = 1/2,

zatem nasza suma: 1 – 1 + 1 – 1 + … = 1/2

Dobrze czy źle?

Możemy tak ‚obliczać’ inne różne podobne przypadki, nawet coś takiego:

s = 1 + 1 + 1 + …

jaki będzie wynik – da radę to posumować?

> Co więcej, jeszcze nigdy w historii świata nikt nie zaobserwował

> żadnej regularności, która byłaby ściśle powtarzalna.

> Nikomu nie udało się wymyślić żadnego prawa, które ściśle by obowiązywało.

Ależ skąd.

Wszystkie procesy fizyczne realizowane w eksperymentach,

muszą być z konieczności powtarzalne – mówimy wtedy że one są kontrolowane.

I to jest podstawowy warunek, który musi być spełniony

podczas dowolnego eksperymentu.

A jeśli ten warunek nie jest spełniony, wówczas mamy do czynienia

z tym co nazywamy nieprawidłowo przeprowadzonym eksperymentem –

wymyka się nam spod kontroli, czyli sknociliśmy sprawę, coś nam uciekło…

Wtedy może nam np. entropia spadać, no i dzieją się różne inne rzeczy,

których nie lubimy i nie akceptujemy.

> Piszę tu tak długo. Szkoda, ze Cie to nie zainteresowało. Jednakże gdybyś zechc

> iał przejrzeć wcześniejsze wątki to przekonałbyś się, że padały tu definicje św

> iadomości.

Sądzę że więcej konkretów na ten temat można znaleźć w starszej literaturze.

Ostatnio się tym nie zajmuję, ale pamiętam jak kiedyś dawno temu dorwałem

jakiś takie podręcznik o rosyjskich badaniach działania mózgu szachisty.

I tam był znacznie więcej konkretów i faktów,

a nie jakieś tam improwizacje teoretyczne o umyśle – tworzone w umyśle…

Nie chce mi się wgłębiać w te sprawy, ale podejrzewam

że świadomość, o której tu wypisujecie w ogóle nie istnieje,

ponieważ takie pojęcie byłoby sprzeczne wewnętrznie.

Albo problem rozumienia – my rozumiemy słowa, symbole, itd.

I co to znaczy?

Nic. Twierdzenie że można rozumieć symbol jest również fałszywe.

Symbol to symbol – on sam w sobie nic nie znaczy, więc co tu rozumieć?

Sama ta świadomość – odczucie rozumienia czegoś,

to tylko taki efekt, który wynika z relacji pomiędzy danym obiektem a innymi,

które my znamy – widzimy, mamy to zapamiętane, zapisane.

Emergencja jest nieuchwytna – nie da się tego rozłożyć na elementy…

> Póki nie powstanie model obliczeniowy świadomości,

> to większość informatyków nie uzna jej za pojęcie ścisłe.

To już dawno powstało.

Ale ludzie już tradycyjnie poszukują czegoś zupełnie innego… świętego Graala.

Einstein kiedyś powiedział jakoś tak:

należy widzieć to co jest, a nie poszukiwać tego co nam się wydaje że powinno być.