Re: Einstein się potwierdza

nikodem123 napisał:

> Wszystko się zgada, tylko z prawdziwych informacji wyciągane są błędne wnioski.

> Fale elektromagnetyczne nie nazywają się tak, lecz dlatego, że nie występują iz

> olowane fale magnetyczne i izolowane fale elektryczne.

> Zaczniesz machać naładowaną pałeczką ebonitową, aby powstały fale elektryczne.

> to z mety pojawi się komponenta magnetyczna.

Dobrze, ze dales przyklad machania paleczka ebonitowa bo jak jeden za duzo machal swoja paleczka to sie potem zenic musial:)

Ale ad rem. Otoz Twoje machanie naladowana elektrycznie paleczka rowniez tworzy fale EM. Ale oszacujmy chociaz jej dlugosc. Masz paleczke metrowa i machasz nia nad glowa tam i z powrotem z czestotliowscia powiedzmy 1 Hz. Wtedy utworzy sie fala EM o dlugosci rownej predkosci przez czestotliwosc czyli 300 000 km.

Obecnosc takiej fali nie bedzie mozliwa do zauwazenia. Problemy wystepuja juz dla fal o dlugosci rzedu nastu- kilometrow a tu beda setki tysiecy.

Ladunek zgromadzony na Twojej paleczce bedzie caly czas nienaruszony; swa energie fala wezmie z oporu jaki bedzie stawiac ta paleczka. Kazdy ruch ladunku powoduje powstawanie pola magnetycznego utrudniajacego ruch (zasada przekory lub regula Lenca).

Chyba nie uwazasz, ze fala Em to strumien elektronow jak to blednie interpretowal Tesla.

> Chociaż żadnej zmiany energii pola elektrycznego i żadnej przemiany nie będzie

Przemiana bedzie, ruch naladowanej niezniszczalnym ladunkiem elektrycznym paleczki, spowoduje powstanie pola magnetycznego a to wygenerowane ruchem ladunkow pole magnetyczne spowoduje generacje pol elektrycznych obejmujacych linie sil pola magnetycznego, pierscieniami pol elektrycznych. Te z kolei spowoduja powstawanie pol magnetycznych, ustuowanych prostopadle do elektrycznych, ktore je wygenerowaly. I te przemiany propaguja sie w powietrzu czy innym nie przewodzacym pradu elektrycznego medium (w tym prozni) z predkoscia wymuszona stalymi materialowymi tego odrodka czyli wspolczynnikiem przenikalnoaci elektrycznej epsilon i magnetycznej mi.

Zatem mozna sobie wyobrazic foton jako zapetlone dwa ogniwa lancucha, z ktorego jedno jest wykonane z petli pola magnetycznego a drugie elektrycznego. Z tym, ze oba te ogniwa rownoczesnie nie istnieja, lecz jedno zanika tworzac nastepne. Zatem wystepuje tu wrecz klasyczna przemiana energii pola elektrycznego w magnetyczne i pola magnetycznego w elektryczne.

I to cala filozofia.

Pzdr

Tornad